Najbliższe spotkanie:

Najbliższe spotkanie -
26 listopada 2017, niedziela, godz. 15:00
Studium Edukacji Ekologicznej, ul. Starograniczna 28, Wrocław - Popowice

10 stycznia 2013

Przepiśnik nie wędrujący

Witajcie w ten piękny pochmurny dzień!

Pięknie dzisiaj wieje i chociaż u mnie nie jest zbytnio zimno to z domu wychodzić się nie chce. A jak już zostajemy w domu to może by zrobić coś dobrego?

Jak już wiecie z nowym rokiem chciałybyśmy na naszym blogu wprowadzić kilka nowych pozycji. Jedną z nich jest cykl: "Przepiśnik nie wędrujący ".

 Jakiś czas trwała wśród nas dyskusja czy gotowanie, pieczenie i inne działania kuchenne też są rękodziełem, którego propagowaniem zajmujemy się w Kwiecie Dolnośląskim i doszłyśmy do wniosku, że tak :) a takie "rękodzieło" ma jeszcze dodatkowy plus w postacie pełnego smakowitości brzuszka :D
Stworzenie tego cyklu było zainspirowane wymianą przepiśników wędrujących, która trwała (i jeszcze trwa) od zeszłego roku w naszej grupie. 

Zaczynając ten cykl chciałabym pokazać mój pomysł na babeczki.


Babeczki, muffinki, cupcakes - jak zwał tak zwał, pewnie większość z Was zna, robi i lubi.
Ja od kilku lat korzystam z bardzo prostego i co najważniejsze, w moim przypadku, szybkiego przepisu, który znalazłam gdzieś w sieci (naprawdę nie pamiętam gdzie, jakby ktoś znalazł jeszcze raz to będę wdzięczna za linka).

Co będzie nam potrzebne? 

1,5 szklanki mąki
1 łyżeczka sody
1/2 łyżeczka proszku do pieczenia
1/2 szklanki cukru
wszystko to mieszamy w misce łyżką. 
Tutaj też dodajemy nasze ulubione dodatki. Moje dzieci lubią kakao, ja wolę jasne z rodzynkami lub z tzw. mieszanką keksową, a mój mąż z kokosem. 

Następnie osobno mieszamy składniki mokre:
1/2 szklanki oleju
1/2 szklanki maślanki, kefiru, jogurtu lub mleka
1 jajko

Łączymy sypkie i mokre. 
Nie używamy miksera, mieszamy tylko tak żeby składniki sie połaczyły.
Pieczemy w blaszce babeczkowej 25 minut w 175 stopniach. 

Po wyciągnięciu ich z piekarnika następuje najcięższy moment... trzeba zaczekać aż wystygną.... dopiero je jeść :) 
Można oczywiście ozdobić je kremem, lukrem lub innymi dodatkami, ale i bez tego są dobre.

Mam nadzieję, że skorzystacie z przepisu :)
A jeżeli ktoś chciałby podzielić się swoim pomysłem na jakieś kuchenne działania to proszę dać znać. Chętnie zamieścimy Was przepis następnym razem.
pozdrawiam
Krulik

4 komentarze:

Aggaw pisze...

Aj tam, aj tam! Jakie czekanie?! Cieplutkie są najpyszniejsze ;-)

Katrina pisze...

Muszę koniecznie wypróbować! :D

Anna - Krulik pisze...

Katrina - pochwal się jak Ci poszło :D

Katrina pisze...

Zrobiłam! :D W wersji podstawowej z rodzynkami. Pycha! :)
Chociaż następnym razem dam nieco mniej oleju, a więcej jogurtu, bo wolę trochę mniej tłuste... ;)