Najbliższe spotkanie:

Najbliższe spotkanie -
26 lutego 2017 godz. 15:00 - Warsztaty scapbookingowe: LO w stylu Artsy - ilość miejsc ograniczona - obowiązują zapisy: warsztaty@gekon.pl
Studium Edukacji Ekologicznej, ul. Starograniczna 28, Wrocław

18 lutego 2017

Farba kredowa i wosk Vernici - testujemy

Dzień dobry wszystkim :)
Malujecie czasem małe mebelki, większe meble, rozmaite dekoracje do domu? Jeśli tak, być może zainteresuje Was nowa marka preparatów, jaka pojawiła się na rynku. Poniżej przedstawiam krótki test preparatów Vernici, farby kredowej i wosku.  Zapraszam :)


Farba kredowa Vernici biała
Ma przyjemną, nierozwarstwiającą się konsystencję, jest raczej rzadka i co ciekawe, pachnie :) Ten ostatni fakt, trochę mnie zaskoczył, właściwie akurat mi żadne śmierdzące preparaty nie straszne, ale jeśli ktoś lubi dodatkowe wrażenia, to zapach jest :)


Do testowania preparatów wybrałam na początek ramkę z powlekanej płyty MDF, jest śliska, niechłonna, trudna. Złośliwie nawet jej nie przeszlifowałam :) Na dodatek pokryta jest krzykliwym wzorkiem, na schowanie którego konieczne były trzy warstwy farby. Myślę jednak, że gdyby nie moje przyzwyczajenie do akryli, które każe mi stosować cieniutkie warstwy farby, nadruk na ramce schowałby się pod dwiema :)
Efekt jest bardzo przyjemny, matowy i charakterystycznie szorstki. 



Do dalszych testów farby zabarwiłam ją odrobiną farby akrylowej. Vernici doskonale zniosła ten zabieg, nie rozwarstwiła się, przyjęła kolor. 
Na ramce zrobiłam szybki wzorek z pasty strukturalnej i pomalowałam wszystko jeszcze dwa razy różnymi odcieniami farby, a gdy tylko wyschły przetarłam papierem ściernym. Farba ładnie poddała się temu zabiegowi, zależnie od nacisku odsłaniając spodnie warstwy i kolory.



Pora na wosk :)
Wosk Vernici ma zaskakującą konsystencję - jak delikatny krem czy mus. I oczywiście pachnie :)
Zwykle nanoszę woski szmatką, ale właśnie ze względu na konsystencję ten nałożyłam pędzlem - sympatyczna praca :) Pozostawił na ramce miłą, satynową powłokę. 


Zrobiłam na nim mój ulubiony eksperyment, czyli próbowałam go zabarwić odrobinką farby. Przyjął kolor, owszem, dał się rozprowadzić po reliefie i ładnie "ubrudził" pracę, jednak miejscami zaczął się delikatnie "kulać" pod palcami. Na przedmiotach dekoracyjnych nie stanowi to problemu, jednak na użytkowych daruję sobie takie doświadczenia, bo boję się osłabić właściwości ochronne preparatu.


Oczywiście zupełnie inaczej farba zachowuje się na surowym drewnie - użyłam jej do zagruntowania i pomalowania jednej ze skrzynek i efekt był piękny od pierwszego pociągnięcia pędzla :)  Właściwie wystarczyłaby jedna warstwa farby.


Kolejna próba, moim zdaniem najtrudniejsza - malowałam powierzchnię szkliwioną.
Preparat Vernici mile mnie tu zaskoczył. Sówka z ceramiki w jaskrawej zieleni po pierwszej warstwie wyglądała na pomazaną, ale już druga zrobił z niej elegantkę :) Na drugi dzień poskrobałam powierzchnię paznokciem i nie było mowy, żeby farba na to zareagowała. Jasne, że przy użyciu metalowego narzędzia lub gruboziarnistego papieru ściernego ustąpiłaby, ale jak na niewoskowaną powierzchnię na śliskim podkładzie, zdała test przyczepności śpiewająco. 

Wnioski z powyższych zabaw: 
Farba kredowa Vernici sprawdzi się do malowania trudnych, śliskich powierzchni, łatwo się rozprowadza, ma dobrą przyczepność i tworzy dość mocną, nie odpryskującą powłokę.
W tej chwili w sprzedaży jest kolor biały, który można z łatwością zabarwić na pastelowe kolory przy pomocy innych farb, lub pigmentów. Producent przygotowuje też paletę gotowych kolorów, więc wkrótce będzie w czym wybierać.
Wosk dodatkowo zabezpiecza warstwę farby, pozostawia satynową powłokę. Co do jej trwałości nie mogę się wypowiadać, trzeba czasu :) Wosk występuje tylko w wersji bezbarwnej.

Z oboma preparatami pracuje się przyjemnie, efekty ich działania są przewidywalne i zadowalające.
Przyczepić mogę się do opakowania - metalowa puszka z klasycznym wieczkiem denerwuje mnie nawet, gdy maluję mebel, a moje projekty są na ogół mniejszych gabarytów, więc otwieranie, zamykanie, przelewanie... wiadomo :)

To tyle na dziś, chwała tym, co wytrwali :)
Pozdrawiam serdecznie
Ola Wu


15 lutego 2017

Podstawy albumowania - część pierwsza - narzędzia

Witajcie!
Jak Wam minęły Walentynki? Mam nadzieję, że czule i całuśnie :)
Ja byłam zajęta tworzeniem dla Was pierwszej części z serii tutorialów "Podstawy albumowania".

Dzisiejszy odcinek jest poświęcony niezbędnym i dodatkowym narzędziom do rozpoczęcia przygody z albumowaniem.
Wiem, że trochę za dużo w nim samogłoski "yyy...", ale obiecuję, że się poprawię następnym razem :)

Zapraszam do oglądania!
Zuza :)


14 lutego 2017

Robótki Stefci - prezent na Walentynki last minute


Witajcie! 
 
Co tu wymyślić na prezent, gdy do walentynek brakuje kilka godzin? 

Otwórz pudełko z kawałkami tkanin, skór i resztek tasiemek.

 
Narysuj serce, które zmieści się na wybranym przez Ciebie kawałku tkaniny. 
 
 
Przerysuj je na złożoną prawa do prawej tkaninę.
 
 
Utnij kawałek tasiemki -7 cm wystarczy. Złóż na pół tasiemkę i włóż pomiędzy tkaninę. Końce tasiemki muszą wystawać poza obręb naszego rysunku, mieścić się w dodatku na szew.
 
 
Szyjemy na maszynie lub ręcznie serce po namalowanej linii pozostawiając kawałek nie przeszyty, aby móc wywinąć serce. Wytnij serce większe o 0,5 cm od przeszytego (narysowanego).  Natnij łuki do szwu, aby brzegi serca ładnie się rozłożyły po wywinięciu.
 
 
Wywiń pomagając sobie patyczkiem do sushi. Wypełnij serce wypełnieniem do poduszek, maskotek, a w dobie kryzysu poratuj się watą.
Końcowy etap to zaszycie dziury ręcznie ścięgiem krytym.
 

Ja udekorowałam serce dodatkowo tasiemką. Zamocowałam ją punktowo na krawędziach.    
  
 
Uff zdążyłam:)
do zobaczenia! 
Stefcia

9 lutego 2017

LO według Ibiska - luty

Witajcie!
  Od dawna już nie scrapowałam w dużym formacie, czyli nie robiłam LO. Od czasu pojawienia się chłopaków zrobiłam może z 4-5 prac. I to wszystko. A szkoda, bo bardzo lubię tę formę, łatwo i szybko mi się ją robi i aż żal, że tak mało prac powstało przez ostatnie 2 lata. 
 Gdy zaczęłam robić scrapy próbowałam różnych technik i stylów, zarówno shabby-chic, clean&simple, rustic, modern, artsy, mixed-media. To, z czym czuję się teraz najlepiej, to jest mieszanka modern, mixed-media i artsy. Dziewczyny czasem prosiły mnie o wspólne scrapowanie i podpowiedzenie paru sztuczek i trików. Dlatego spotkałyśmy się ostatnio na małym, kameralnym scrapowaniu u jednej z nas. Podczas tego spotkania powstały dwie prace w stylu artsy, jedna Marty, a druga moja. Efekty naszych poczynań możecie zobaczyć poniżej. 

Parę słów o stylu artsy:
Wyodrębnił się stosunkowo niedawno, w porównaniu z pozostałymi stylami. Jego elementy i niektóre techniki były już stosowane wcześniej, jednakże styl artsy w obecnej formie powstawał na przestrzeni kilku ostatnich lat. Głównymi jego założeniami i elementami są przede wszystkim media, kolorowe, mocne akcenty papierów i dodatków, przypadkowa kompozycja, odręczny tekst, rysunki, duży tytuł stanowiący cytat lub myśl, zajmujący dużą powierzchnię pracy.

LO Ibiska






I praca Marty






Miłego oglądania. A jeśli chcecie się przyłączyć do zabawy, to serdecznie zapraszam! Pochwalcie się swoimi pracami w tym stylu w komentarzach poniżej :)

XOXO
Ibi

DOPISANE PRZEZ KRULIKA:
Zapraszamy na następne spotkanie Kwiatu Dolnośląskiego 
 26 lutego godz. 15:00 i będą to 
warsztaty scrapbookingowe
 "LO w stylu artsy" 
prowadzone przez Ewę Ibiska. 
Wstęp na warsztaty jest bezpłatny. 
Co należy przynieść na warsztat wysyłamy w mailu
Ilość miejsc ograniczona. 
Zapisy przyjmuję pod adresem: warsztaty@gekon.pl
 pozdrawiam, Krulik

8 lutego 2017

Walentynkowe scrapowanie - relacja ze spotkania

Witajcie! 
ostatniej niedzieli spotkałyśmy się tłumnie, aby przygotować trochę kartek na Walentynkowe święto. 
Nie będę zbyt długo opisywać spotkania, powiem tylko że dawno nie zrobiłyśmy tak dużo prac! Ja sama wyszłam z 3 kartkami, co jak na mnie to jest spora ilość :D 

Ale zaczynamy od... głodnej Dobrosławy:
 Krysia i Ola - były tym razem pierwszy raz. Z tyłu Ania.
 Hania i Monika zaczynają pracę:
 Na dużej sali obok odbywały się warsztaty tańców nie do końca nowoczesnych - organizatorem była Loana działająca w stowarzyszeniu Krynolina.

 I wracamy na spotkanie... a tymczasem do prac dołączyła Joanna PL:
 Mediowe suszenie:
 Pigosia w twórczym szale:
 Zuzanna i jej kartki:

 A poniżej to co wyprodukowałyśmy przez te kilka godzin:
 Ola:
 Dobrosława:
 Joanna PL i Monika:
 Zuzanna:
 Pigosia:
 Krulik:
 Renata:
 i ramka też Renaty.


Za przybycie wszystkim dziękujemy i do następnego razu! 

A następny raz będzie 26 lutego godz. 15:00 i będą to 
warsztaty scrapbookingowe
 "LO w stylu artsy" 
prowadzone przez Ewę Ibiska. 
Wstęp na warsztaty jest bezpłatny. 
Co należy przynieść na warsztat wysyłamy w mailu potwierdzającym zapisanie na warsztat. 
Ilość miejsc ograniczona. 
Zapisy przyjmuję pod adresem: warsztaty@gekon.pl

Do zobaczenia!
Krulik