Najbliższe spotkanie:

Najbliższe spotkanie -
30 czerwca - 2 lipca 2017, w trakcie 14 Dolnośląskich Warsztatów Craftowych,
Studium Edukacji Ekologicznej, ul. Starograniczna 28, Wrocław - Popowice

22 października 2014

Półka czytelnika - Zaginiona



A.Pilipiuk „Zaginiona”

Ponad 10 lat temu ukazały się „Kuzynki”, pierwsza książka Andrzeja Pilipiuka z cyklu określanego później jako „Kuzynki Kruszewskie”.
Natknęłam się na tę książkę przypadkiem w jakimś saloniku prasowym, przeglądając z nudów zawartość półek. Wzięłam ją do ręki, zaczęłam czytać... po czym, ciągle z nosem w książce, zapłaciłam, wyszłam, wróciłam do domu i nie odłożyłam, dopóki nie przeczytałam do końca.
Taka jest ta książka – wciągająca. Nieco fantastyczna (przez obecność alchemii i pewnych teoretycznie nienaturalnych stworzeń, które jednak okazują się być jak najbardziej naturalne), trochę sensacyjna (młoda i atrakcyjna agentka tajnej rządowej organizacji dodaje rumieńców całej akcji), dziejąca się współcześnie i pięknie tę współczesność przedstawiająca (jakże życiowe portrety meneli z krakowskiego Kazimierza albo leniwej „tej dzisiejszej młodzieży”, już nie wspominając o niezwykle realistycznie przedstawionych typach urzędniczych), a jednocześnie sięgająca w historię Polski, która żyje w pamięci bohaterów.
Mieszanka wybuchowa, ze świetną akcją, dopracowanymi szczegółami i absolutnie genialnymi, silnymi, dobrze napisanymi postaciami – głównie kobiecymi, co nie zdarza się tak znowu często.
Wkrótce po „Kuzynkach” wydane zostały kolejne części cyklu: „Księżniczka” i „Dziedziczki”, i, jak to bywa z cyklami, nie były już aż tak dobre, ale mimo wszystko warte przeczytania, już nawet dla samej przyjemności spotkania ponownie ulubionych bohaterek i przeżycia z nimi kolejnych, coraz bardziej niebezpiecznych przygód. 

Kiedy już wydawało się, że historia kuzynek Kruszewskich została zakończona – autor prezentuje nam kolejny, czwarty tom cyklu: „Zaginiona”. 


Miło jest spotkać znowu Stanisławę i Katarzynę, nawet jeśli ta pierwsza popada w lekką depresję i chwilowo ginie gdzieś jej waleczny duch oraz spokojny realizm, a ta druga określana jest co i raz mianem „eksagentki”, co przy którymś powtórzeniu zaczyna trochę zgrzytać.
Styl Pilipiuka nadal jest płynny, ekspresyjny i bardzo przyjemny w odbiorze, historia zaczyna się ciekawie (kuzynki napotykają na swojej drodze tajemniczą dziewczynę, która jakoś za dużo wie) i naprawdę miło jest znowu wejść w ten znajomy świat: niby taki sam jak nasz, niby realistyczny, ale w którym można w zasadzie bez większego trudu spotkać a to ucznia alchemika, a to takie czy inne tajne i starodawne stowarzyszenie...
Niestety, w porównaniu do pierwszego tomu serii, historii brakuje dynamizmu, z niektórych wątków wyłażą luźne nitki i nic z nich nie wynika (co to za tajna organizacja ściga tę tajemniczą dziewczynę i jej przyjaciół?), a sam pomysł na główną intrygę – poszukiwanie nieznanej, ukrytej przed światem wyspy, która jest ojczyzną tajemniczej dziewczyny – wydaje się możliwy, dopóki nie zagłębimy się  w szczegóły techniczne, bo na końcu główne założenie (wyspa, której nie ma na mapach) wydaje się już mocno trudny do obronienia. Oraz sama historia urywa się dość przypadkowo i bez sensownego uzasadnienia – a żeby książka nie wyszła za cienka, dostajemy dodatkowo osobne opowiadanie, zupełnie nie związane z głównym wątkiem.
Fajne, ale miała być powieść, a nie składanka historyjek z życia alchemiczki i jej kuzynki... 
Mimo tych wszystkich wad – warto. Książka jest napisana lepiej od większości krajowej produkcji literackiej, ładnym, bogatym językiem (jeśli pominiemy tę „eksagentkę” oraz nałogowe już chyba „popadanie w patos” Stanisławy), akcja toczy się żwawo, i mamy zagwarantowane parę godzin godziwej rozrywki – ale tym, co nie czytali, polecam serdecznie zacząć jednak od „Kuzynek”. 

Tores.

5 komentarzy:

DOBROSŁAWA pisze...

Tores tak wspaniale opowiada o lekturze, że korci do wzięcia i zatopienia się w tej książce.

DOBROSŁAWA pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
coco.nut pisze...

dzięki za recenzję Tores! pierwsza część bardzo mi się podobała, druga była ok, trzecia jakoś ni przypiął do poprzednich, ale miło spotkać znów bohaterki, tak jak piszesz. pewnie więc się skuszę na kolejną część, ale może z biblioteki ;)

Anna - Krulik pisze...

:)

fussia pisze...

Po takim opisie ja chyba również się skuszę