Najbliższe spotkanie:

Najbliższe spotkanie -
30 czerwca - 2 lipca 2017, w trakcie 14 Dolnośląskich Warsztatów Craftowych,
Studium Edukacji Ekologicznej, ul. Starograniczna 28, Wrocław - Popowice

27 września 2014

Półka czytelnika

Witam na kolejnym seansie literackim, na który swoją recenzją zaprasza znana już Wam wrocławska dziennikarka, moja utalentowana koleżanka Olga Szelc.
Tym razem Olga przedstawia nam książkę, polskiej pisarki młodego pokolenia Katarzyny Gubały, która ze względu na pokazane problemy egzystencjalne młodego pokolenia osadzone we współczesności dnia codziennego, przypadnie Wam do gustu.


Tytuł: F@ceci z sieci
 Autor: Katarzyna Gubała

  Wydawnictwo: Czarna Owca
  Liczba stron: 328
  Cena: 29,90 zł

Z przyjemnością sięgnęłam po książkę Katarzyny Gubały "Faceci z sieci". To lektura zabawna, wzruszająca i jak sądzę - bardzo pożyteczna. Niby wiele się mówi i pisze o bezpieczeństwie "randkowania" w internecie, a jednak znajoma matka dorosłej córki, właśnie po przeczytaniu tej książki, stwierdziła, że na pewno obdaruje nią swoją pociechę! I słusznie, wciąż bowiem wiele młodych kobiet  (mimo przestróg) zachowuje się nierozważnie i zbyt ufnie. A to do niczego dobrego i bezpiecznego nie prowadzi.
Książka bardzo mi się spodobała. Lekko się ją czyta, napisana jest sprawnie i z werwą, nie brak w niej poczucia humoru (zwłaszcza w rozmowach z Panem Prądem, drugim niekwestionowanym bohaterem tej sympatycznej lektury). Przyznam, że poczułam lekką zazdrość, zaśmiewając się przy tych minidialogach. Pomyślałam sobie wtedy, że nawet jeśli bohaterka nie znajdzie Ukochanego, to przynajmniej zyska w błyskotliwie złośliwym i inteligentnym Panu Prądzie fantastycznego kumpla na całe życie, a może nawet to on będzie tym Kimś Wyjątkowym, tym, który wykosi wszystkich konkurentów?... Ale, sza, nie uchylę ani rąbka tajemnicy!
Oczywiście, pierwszą i najważniejszą postacią jest narratorka (i nie myliłabym jej z autorką, co jest częstym błędem w wielu recenzjach) 30-letnia Karolina, przyjmująca w internecie nick "Szarlotka" - młoda, a jednocześnie rozsądna dziewczyna. Taka, jak wiele wokół nas. Można bez problemu utożsamić się z bohaterką, zwłaszcza wtedy, gdy jest się typową singielką - pracującą, fajną, zaradną, ale mimo wszystko samotną. Nawet wtedy, gdy się jest singielką z odzysku i ponad czterdziestoletnią. W końcu samotność czy miłość czuje się tak samo - nawet po 90-tce!
Karolina dochodzi do ściany, czyli do takiego punktu w swoim życiu, gdy musi i przede wszystkim - chce coś zmienić. To "coś" jest dla niej najważniejsze - a chodzi tu o związek, prawdziwą, silną relację z drugim człowiekiem, mądrą miłość, stworzenie rodziny. Niemądrej miłości ma już Karolina dość. Podobnie jak niedojrzałych absztyfikantów. Taka samoocena i przyznanie się do kolejnego "Pana Porażki" to dobry punkt wyjścia. Dość kłamców, chłopczyków, kryptoartystów, skner i bawidamków. Jednym słowem wiecznym dzieciom w spodniach faceta mówi stanowcze "Nie". No dobrze, ale po tym "Nie" - co dalej?
Przyznam, że szczególnie wzruszyła mnie scena, w której bohaterka zdaje sobie sprawę z ogromu swojej samotności. Nie będę jej tu opisywać dokładnie, aby nie psuć przyjemności z czytania, a może też uronienia paru łezek. Lecz wniosek nasuwa się sam - czasem mamy niby wszystko - własne lokum, fajną pracę, znajomych, przyjaciół... ale... nie ma tej jednej osoby, z którą warto śmiać się i płakać, przy której boku można spokojnie zasypiać, z którą chce się zjeść śniadanie i opowiedzieć jej o tym, co nam w duszy gra. Przy której możemy być sobą, a ona może być sobą przy nas. A przecież tak jakoś zostaliśmy stworzeni, że źle nam osobno...
Nasza rozsądna "Szarlotka" wie jednak doskonale, że nic nie dzieje się samo, że żaden książę na białym koniu nie pojawia się znienacka z różą w zębach, grając melodie na lutni. A jeśli by się taki nawet pojawił, należy szybko brać nogi za pas. To nie bajka, to życie - zdaje się mówić Karolina - a w życiu ten wygrywa, kto jest aktywny i bierze je za rogi! I widzi rzeczy takimi, jakie są.
Karolina postanawia więc poszukać mężczyzny prawie idealnego (jak już wspomniałam, jest rozsądna i wie, że ideały nie istnieją) w internecie. Logicznie rozumuje, że wśród tylu użytkowników wirtualnej przestrzeni musi znaleźć się ten Jedyny, trzeba tylko w poszukiwania włożyć trochę czasu, pracy i zaangażowania. Niemniej - jak w archetypowej opowieści o odkrywaniu skarbu - Karolina musi najpierw przeżyć różne (zabawne, a czasem nawet niebezpieczne) przygody, poznać wszelakie typy ludzkie (ten Waldens na przykład - brrr!), a przy okazji dzieli się z nami swoimi wnioskami ze spotkań z nimi i z samą sobą. To ogromna wartość dodana tej książki. Można doskonale dopasować typy ludzkie do tych spotykanych w internecie i uczyć się na cudzych błędach. Książka Katarzyny Gubały daje nam taką właśnie możliwość.
Kolejnymi smaczkami nie do pogardzenia są wrocławsko-historyczne zagadki i dwa przepyszne przepisy kulinarne, które mogą pomóc podbić serce Wybranka (lub Wybranki, bo przecież panowie w kuchni mile widziani:)
Serdecznie polecam lekturę "Facetów z sieci". Także panom:) Wbrew pozorom, że to nie tylko książka dla kobiet, może być dla mężczyzny kopalnią wiedzy o psychice, potrzebach, marzeniach i przemyśleniach pięknej połowy ludzkości. 

Zainteresowanym podłączam link do strony blogowej autorki. Znajdziecie tam informacje o książce i ciekawe posty do poczytania:
http://www.porywyserca.pl/

2 komentarze:

Anna - Krulik pisze...

Ciekawie się zapowiada :D

Katrina pisze...

Świetna recenzja. Bardzo zachęca do lektury. :)