Najbliższe spotkanie:

Najbliższe spotkanie -
30 czerwca - 2 lipca 2017, w trakcie 14 Dolnośląskich Warsztatów Craftowych,
Studium Edukacji Ekologicznej, ul. Starograniczna 28, Wrocław - Popowice

22 maja 2014

Półka czytelnika - o kobietach w fantastyce :)


Jako kobieta, długoletnia fanka literatury fantastycznej, oraz miłośniczka opowieści, które, oprócz tego, że są ciekawie opowiedziane, to jeszcze dobrze się kończą, chciałabym dziś polecić Wam kilka tytułów połączonych właśnie przez te cechy: główną postacią jest kobieta, która daje sobie świetnie radę w świecie pełnym mitycznych i niebezpiecznych stworzeń, ma poczucie humoru, przeżywa prawdziwe przygody, a na końcu zawsze jej jest na wierzchu. Bo jak wiadomo, gdzie diabeł nie może, tam babę pośle ;) Zaznaczę od razu, że jeśli ktoś uwielbia krwawe, dramatyczne i mroczne sagi typu „Gra o Tron” to niekoniecznie będzie jego bajka, bo to o wiele lżejszy kaliber fantastyki (chociaż oczywiście nie ma przepisu, że nie wolno lubić jednego i drugiego!).



Wyliczankę zacznę od serii Olgi Gromyko o przygodach wiedźmy Wolhy Rednej (w skrócie: W.Redna). „Zawód: Wiedźma” zaczyna się odrobinkę sztampowo – szkoła magii, niezbyt pilna uczennica, kłopoty... Ale akcja jest poprowadzona w taki sposób, że po kilku stronach pozbywamy się z głowy myśli o Hogwarcie i całkowicie zatapiamy w przygodach Wolhy i jej towarzyszy. Droga do krainy wampirów (tak tak, wampiry są bardzo ważne, chociaż niekoniecznie takie, jak sobie wszyscy wyobrażają) i wszystko, co dzieje się już na miejscu opisane jest nieco przewrotnie, ze zgryźliwym poczuciem humoru przynależnym wiedźmie, i nie dotyczy tylko magii, ale też, jak to zwykle bywa, dyplomacji i różnych politycznych gierek, z którymi jednak Wolha również daje sobie radę. W kolejnych tomach, a jest ich razem pięć („Zawód: Wiedżma” to dwie części, potem „Wiedźma Opiekunka” kolejne dwie i ostatnia „Wiedźma Naczelna”), rozwija się historia wampirów i ludzi, z Wolhą i enigmatycznym wampirzym księciem w centrum. Są emocje, jest humor, są zwroty akcji, dramatyczne momenty i decyzje, świetnie opisane postacie i naprawdę dobra zabawa.




Odrobinę poważniejsza i mniej niefrasobliwa jest opowieść o kolejnej wiedźmie, a właściwie o kobiecie-magu: „Mag niezależny Flossia Naren” Kiry Izmajłowej. W dwutomowej powieści nie zabraknie wprawdzie również humoru i przygód, wędrówek, smoków, złych i dobrych czarowników i królów, ale jest też trochę refleksji nad odpowiedzialnością, chciwością, tolerancją (kiedy w roli mniejszości zaczynają występować smoki robi się naprawdę ciekawie). Flossia jest silną osobowością, niezwykłym, utalentowanym magiem i dość bezwzględną kobietą – chociaż to może tylko pozór?



Pozostając przy wiedźmach: seria Anety Jadowskiej o Dorze Wilk, policjantce i wiedźmie (w tej chwili seria liczy cztery tomy: „Złodziej dusz”, „Bogowie muszą być szaleni”, „Zwycięzca bierze wszystko” i „Wszystko zostaje w rodzinie”, kolejny tom zapowiadany jest na sierpień 2014, a szósty i ostatni zapewne pojawi się przed Bożym Narodzeniem 2014). Ostrzegam, że jeśli ktoś jest uczulony na bohaterki typu „Mary Sue”, czyli piękne, mądre, utalentowane i ukochane przez wszystkich na prawo i lewo, to może mieć lekki kłopot z Dorą, bo ona taka właśnie jest.
Niemniej jednak książki są tak świetnie i sprawnie napisane, że tą wszechatrakcyjność i multi-moce głównej bohaterki (zwiększające się z tomu na tom) można właściwie łatwo zignorować. Zwłaszcza, że oprócz rzeczonej wiedźmy na stronach powieści roi się od fantastycznych, pełnokrwistych postaci ze wszystkich mitów i systemów religijnych, jakie można sobie wymyślić: od tradycyjnych już wampirów i wilkołaków, przez anioły, diabły i demony do szamanów, nekromantów i bóstw wszelkiego rodzaju. Dora poznaje swoje wiedźmie, niełatwe dziedzictwo, zdobywa przyjaciół i zaciekłych wrogów (jak już archanioł cię znienawidzi, to na poważnie), przeżywa bardzo skomplikowaną miłość (albo raczej miłości, tylu tam jest chętnych do łoża i/albo ręki), obrywa nie raz i nie dwa (ale napastnicy z reguły wychodzą w gorszym stanie), i generalnie stara się wprowadzać porządek w dość niestabilnym świecie magicznym (który, gdybyście nie wiedzieli, znajduje się tuż obok naszego, w przypadku Dory akurat w Toruniu, tylko trzeba przejść przez specjalne przejście). Mnie najbardziej zachwyciły dwie rzeczy: po pierwsze Dora rozwiązuje problemy od razu, jeden po drugim, m.in. rozmawiając z tymi, których sprawa dotyczy, a w ostateczności kopiąc tyłki komu trzeba (strasznie mnie irytują w książkach/filmach sytuacje, gdy wszystko się komplikuje, bo nikt ze sobą nie rozmawia!), dzięki czemu dusi w zarodku większość podstępnych knowań, mających na celu skłócenie ze sobą różnych ras. Po drugie: po rozwiązaniu głównego problemu, kiedy już wszyscy wszystkim spuszczą łomot, a z unoszącego się pyłu wychodzą dumnie zwycięzcy, nie zapada od razu kurtyna, ale autorka daje nam się nacieszyć wygraną, wyjaśnia to, co pozostało niejasne, ładnie opisuje, jak wszystko ułożyło się później. Lubię to, bo można jeszcze chwilę pobyć w ulubionym książkowym świecie już bez nerwowego oglądania się przez ramię, czy nie czyha jakiś wróg. (Jeśli komuś spodoba się Dora Wilk, to dopowiem, że w wersji elektronicznej dostępnych jest kilka opowiadań „okołopowieściowych” oraz że planowane jest również wydanie historii z dzieciństwa Dory – z absolutnie przepięknymi ilustracjami - w teorii mają to być książki dla dzieci, ale jestem przekonana, że wszyscy fani podstawowej serii rzucą się na te „dziecinne” tak samo zachłannie. Swoją własną książkę dostanie też jeden z pobocznych bohaterów, Witkacy, który, (niestety będzie spoiler), okazał się szamanem.)



Może niekoniecznie wiedźmą, ale na pewno bardzo ciekawą istotą jest główna bohaterka serii Gail Carriger, Alexia Tarabotti. Panna jest mieszkanką cyberpunkowej wersji dziewiętnastowiecznego Londynu, pełnego dziwnych wynalazków, parasolek i … tak, oczywiście wampirów. Oraz wilkołaków i duchów. Alexia, oprócz tego, że jest starą panną (wg ówczesnych wyznaczników), ma też dziwny dar neutralizowania nadprzyrodzonych mocy, który, jak się okaże, będzie kluczowy dla wielu spraw, w tym życia uczuciowego Alexii oraz uratowania monarchii. Podstępni naukowcy, wiekowe wampiry, żywiołowe wilkołaki i wiktoriańskie maniery – naprawdę wybuchowe połączenie. Cykl czterech ksiażek „Bezduszna”, „Bezzmienna”, „Bezgrzeszna”, „Bezwzględna” czyta się świetnie i czeka na więcej.

Krótko wspomnę jeszcze o trzech książkach, właściwie obowiązkowych dla miłośników wiedźm i niesamowitości osadzonych we współczesnej rzeczywistości. Pierwsza z nich to „Wiedźma.com.pl” Ewy Białołęckiej. Jej bohaterka, Reszka, typowa mieszkanka miasta, przywiązana do internetu, rzeczowa, samodzielna i niezależna, dostaje w spadku dom – w miejscowości, której nie ma nawet na mapie. Po przybyciu na zabitą dechami wieś okazuje się, że dom należał do wioskowej wiedźmy, która nadal, nawet zza grobu, chce kontrolować sytuację – oraz nową właścicielkę, której się to wcale nie podoba. Świetnie napisane, wciągające, z humorem i dobrze się kończy, oczywiście. Kolejna podobna w typie powieść to „Podatek” Mileny Wójtowicz, również grający na połączeniu świata zwykłego i magicznego, z młodą bohaterką, która musi sobie poradzić w obu tych miejscach, a radzi sobie za pomocą swoich nieoczekiwanych zdolności. I trzecia rzecz, o której nie wiem, czy wspominać, bo chyba wszyscy już to czytali, ale dla porządku niech będzie: Andrzej Pilipiuk „Kuzynki” (oraz dalsze części: „Księżniczka” i „Dziedziczki”, ale już niestety znacznie słabsze od pierwszego tomu) – tutaj dla mnie główną zaletą jest wspaniale, z detalami opisane życie codzienne, współczesne (kamery internetowe, poszukiwania w systemach informatycznych, budowanie szałasu, robienie piwa) ale i to sprzed wieków, wspominane przez długowiecznych (naprawdę bardzo długowiecznych) bohaterów. Ale sama akcja, pomysł, postacie też są rewelacyjne, to jest taka książka, którą jak wzięłam przypadkiem do ręki w kiosku i zaczęłam czytać, to potem zapłaciłam po omacku i wyszłam ciągle z nosem w książce, i nie wyjęłam go, aż nie doczytałam do końca.

Naprawdę, jeśli jeszcze nie czytaliście tych książek, to Wam zazdroszczę, że tyle świetnej lektury przed Wami! A jeśli czytaliście i możecie polecić powieści podobnego typu – koniecznie piszcie w komentarzach, jestem na głodzie!



A w kolejnym odcinku Półki czytelnika przejdę do powieści z kobiecymi bohaterkami, ale już w rzeczywistości jak najbardziej realistycznej – będzie o sensacji i kryminałach.

6 komentarzy:

Anna - Krulik pisze...

Świetny tekst :) ale Ci zazdroszczę, że masz czas to wszystko czytać... ja na razie skończyłam "Sagę Pieśni Lodu i Ognia" i nie mam siły zabrać się za coś następnego, w każdym bądź razie - dzięki za pomysły!

Katrina pisze...

Lubię fantastykę, a jakoś tak wyszło, że większości tych książek nie czytałam... Teraz wiem o jakie pozycje rozszerzyć swój repertuar lektur. ;)

Chanderella pisze...

Chyba czas wybrać się do biblioteki :)

ibisek pisze...

Artykuł super i już wiem, na co kolejną kasę wydać :)
Dzięki Magda :)

fussia pisze...

Świetny tekst! Ja skuszę się chyba na Gail Carriger :)

DOBROSŁAWA pisze...

o mamma mia , tyle zaległości mam, że nie mogę doczekać się na urlop i zatopienie się w którąś z tych wspaniałych książek. Świetnie napisany artykuł Toresku.